pieniądze dają szczęście, ale nie o takie szczęście chodzi

Strasznie długo mnie tu nie było – wiem. To nie tak, że nie miałam czasu albo, że mi się nie chciało. Bo chciało i to bardzo, ale potrzebowałam czasu na poukładanie sobie swoich spraw w głowie i odpowiedzenie na pytania, na których moją dotychczasową odpowiedzią było nie wiem. Tak się złożyło, że w tym samym czasie dziewczyna, która jest moją inspiracją w tworzeniu napisała na swoim blogu (niepiszepoalkoholu.pl) notkę o tym, że nie wiedza jest ok. Odsyłam cię do jej tekstów, które są na bardzo wysokim poziomie merytorycznym i językowym. Ostatecznie wracam z nową treścią i – mam nadzieję – z regularnością.

   Zastanawiałeś się kiedyś nad pochodzeniem niektórych z polskich powiedzonek? Zgaduję, że nie. Mam mnóstwo innych rzeczy do roboty, niż myślenie o pierdołach – odpowiesz. Tymczasem naprawdę warto pomyśleć czasem o czymś co, na pierwszy rzut oka, wydaje się czarno-białe, lecz gdy się temu przyjrzysz, odnajdziesz tysiące innych kolorów. Pewnego dnia wracając ze szkoły kontemplowałam o pochodzeniu powiedzenia pieniądze szczęścia nie dają. Doszłam do wniosku, że musieli wymyślić to ludzie ubodzy, którzy -aby podnieść swoją wartość i może trochę się pocieszyć – umniejszali szczęście osób, które pieniądze zdejmują z drzew. Nie zrozum mnie źle, oczywiście zgadzam się z treścią tego powiedzenia, aczkolwiek trochę przekształciłabym je. Pieniądze dają szczęście, ale o nie o takie szczęście chodzi. 

   Pisząc tą notkę napisałam żyjemy w czasach, w których każdy biegnie za pieniądzem, po czym przewinęłam wiedzę wstecz i przycisnęłam klawisz Backspace na klawiaturze. Problem parcia na kasę nie jest spowodowany tym, w jakich czasach żyjemy. Nie, nie, nie. 100, 200, 1000 lat temu pieniądze też grały pierwsze skrzypce w życiu ludzi. Many-many, flota, kapucha jest powodem numer jeden w wybieraniu przyszłości. Kiedy byłam mała chciałam być nauczycielką, mama powiedziała, że nauczyciele mało zarabiają. Dlatego odgoniłam ten pomysł z głowy i zastąpiłam go lepszym, z większym wynagrodzeniem. Tylko czy problem potrzeby posiadania pieniędzy można nazwać problem? Dobrze jest zadbać o swoją przyszłość, tak aby było mnie stać na wszystko co będę potrzebowała, na podróże, duży dom, tak aby nie martwić się o emeryturę. Ja także myśląc o przyszłości kieruję się również tym, aby godnie zarabiać. Problem pojawia się wtedy, gdy zapomina się, żepieniądze dają szczęście, ale nie o takie szczęście chodzi.

Kolega ciągle powtarzał, że jego telefon jest droższy od mojego. Na początku nie przeszkadzało mi to i odpowiadałam na tą zaczepkę sarkastycznym tekstem. Jednakże dogryzanie w kwestii ceny naszych telefonów nie skończyło się na trzecim czy piątym razie, przez co po pewnym czasie zapytałam się go śmiertelnie poważnie czy nie jestem zbyt biedna na zadawanie się z tobą? Wartości materialne stały się dla niego ważniejsze od wartości, które najbardziej liczą się w życiu. Ukochana osoba, przyjaciele, rodzina – to te osoby dają szczęście, o które chodzi w życiu. W tym miejscu przytoczę cytat kobiety, której słowa towarzyszą mi w wielu dziedzinach bycia – There are people who have money and people who are rich ~ Coco Chanel. Oznacza to mniej więcej tyle, że wartość człowieka nie wyznacza liczba zer na jego koncie bankowym tylko ludzie, którymi się otacza, których kocha, których darzy szacunkiem i wsparciem. Wartości, których nie da się wycenić w pieniądzach, to największe wartości.

   Ludzie, głównie młodzi, poświęcają wszystko dla kariery zawodowej i zdobycia narzuconych przez siebie sum. Powiedziane przeze mnie wszystko nie jest użyte w formie hiperboli ukazującej powagę sytuacji.Wszystkim są wartości takie jak miłość, przyjaźń, poczucie bycia z kimś i dla kogoś, bo to naprawdę wszystko co mamy. Po co ci dom, który nie będzie na ciebie czekał do późnych godzin, aż wrócisz z pracy? Dom, w którego kątach nie będzie zbierał się zapach jego perfum, które stały się twoim ulubionym zapachem? Dom, w którym lustro łazienkowe nie będzie zabrudzone czerwoną szminką, którą kupiłeś jej na święta? Prawdziwy dom budują ludzie, z którymi go dzielisz, a nie ilość jego pokoi. Mój tata często pyta, czy jak będzie schorowany to będę przy nim, aby podać mu szklankę z wodą. Żyjmy tak, aby kiedy będziemy bez sił, miał kto nam podać szklankę z wodą. Ktoś kto to zrobi z poczucia troski, a nie za pieniądze, oczywiście.

   Kasa sama w sobie jest neutralna i to od człowieka zależy jaka się stanie. Niektórzy gospodarują ją w używki takie jak alkohol. Szczerze mówiąc życie alkoholika to jego życia i jeśli chce niszczyć organizm- proszę bardzo. Tylko oprócz wykańczania siebie wykańcza też innych, fizycznie i psychicznie. A na to już pozwolić nie można. Pokrótce wypowiedziałam się na ten temat w poście o rodzicu alkoholiku, mówiąc, że chorymi ludźmi nie są tylko bezdomni, ale powtórzę jeszcze raz i jeszcze, i jeszcze: nie bądźmy obojętni na objawy przemocy. Fizycznej czy psychicznej. W naszej rodzinie czy rodzinie sąsiadów. Nie dajmy sobie zrobić papki z mózgu przez stereotypu, że zamożna rodzina to porządna rodzina – bardzo często właśnie takie zmagają się z alkoholizmem, gdyż jeden z ich członków nie ma co robić z pieniędzmi.

   To jeden ze sposób sprawienia, że kasa to największe przekleństwo świata. Lecz istnieją także możliwości nadania jej zbawczej mocy, o czym – swoją drogą – już wspominałam. Jak się pewnie domyślasz, są to akcje dobroczynne. Jest mnóstwo ludzi na świecie, którzy najbardziej ze wszystkiego potrzebują pieniędzy, bo (niech to szlag) miłość nie sprawia, że choroby odchodzą. A to, że przelejesz 5zł a nie 50zł nie czyni cię gorszym, nie ma lepszych i lepsiejszych dobrych uczynków. Właściwie to nawet nie ma takiego słowa. Jeśli będziesz chciał nadać pieniądzom pozytywnego wydźwięku, zachęcam do poszukania akcji charytatywnych w internecie, a jest ich mnóstwo – dla ludzi i zwierząt – oraz wsparcia ich.  

   Na końcu chciałabym życzyć ci słonecznej majówki spędzonej w gronie osób, które dają ci szczęście, o które w życiu chodzi.

About the author

Zuzanna Huber

Nazywam się Zuzia i jestem osiemnastoletnią licealistką mieszkającą w małym mieście niedaleko Katowic. Na co dzień biegnę na autobus i życzę innym miłego dnia. Lubię zachody słońca nad morzem, kolorowe marynarki, sztukę i długie rozmowy w kawiarniach. Poza tym dużo gadam, trochę czytam, a czasami nawet coś napiszę - o tutaj.

View all posts

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *