człowiekiem się jest, a nie wygląda

-Zuzia jakie ty masz blade nogi, mogłabyś się opalić, bo wyglądasz jak duch!

Słyszę ten tekst w każde wakacje. I w każde wakacje odpowiadam, że na słońcu mogę sobie jedynie opalić na czerwono nos. Przy dobrych wiatrach na twarzy wyskakują mi piegi i to wszystko, ognista gwiazda nic więcej nie jest w stanie mi zaoferować. W tym roku zaproponowano mi wizytę w solarium, co troszkę wyprowadziło mnie z równowagi.

Blady kolor skóry w trakcie słonecznego lata to zbrodnia wobec kanonu, której dopuszcza się również moja mama. Któregoś upalnego dnia wybierała strój do pracy, co nigdy nie skupiło tak mojej uwagi, jak wtedy. 30 stopni Celsjusza w cieniu, a moja mama wyjęła z szafy spodnie z długimi nogawkami. Oczywiście nie pozostawiłam tego bez interwencji i zapytałam coo jest? na co odpowiedziała: nie mogę ubrać krótkich spodenek, bo mam nieopalone nogi.
słucham?

Niedobrze jest w wakacje wyglądać, jak Królewna Śnieżka. Niedobrze jest posiadać włosy na nogach, jeśli jesteś kobietą. Niedobrze jest być chudym mężczyzną. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale sprowadzę wszystkie przykłady do ogólnego zagadnienia – niedobrze jest nie pasować do schematu. Od momentu narodzin zostaje nam przypisany jeden z tych dwóch: kobieta/mężczyzna – na nich się skupię. Jeśli rodzisz się dziewczynką to twoim ulubionym kolorem jest różowy, bawisz się lalkami, a kiedy zaczynasz dojrzewać mama kupuje ci pierwsze kosmetyki i tłumaczy na czym polega depilacja nóg. W przyszłości wychodzisz za mąż i rodzisz dzieci. Natomiast rodząc się chłopcem kolorem dominującym w twojej szafie jest niebieski, a w przedszkolu szczycisz się kolekcją samochodzików. Depilacja nóg cię absolutnie nie dotyczy, ale musisz być silnym mężczyzną, a silni mężczyźni nie płaczą – tylko baby płaczą. Przedstawiłam to bardzo łopatologicznie, ale wierzę, że rozumiesz co mam na myśli i nie napiszesz mi w komentarzu, że uniknąłeś wpadnięcia, jak śliwka w kompot w przedstawiony przeze mnie system, bo twoim ulubionym kolorem był różowy, nie niebieski. Choć właściwie to pisz śmiało, wspaniale będzie zobaczyć, że jakiemuś dziecku się udało, bo mój 6-letni brat podjął już jedną próbę i nadal tkwi w kompocie. Mianowicie chciał przynieść do przedszkola urodzinowe cukierki zapakowane w kwiatową torbę, bo bardzo mu się spodobała. Dorośli błyskawicznie wybili mu ten szalony pomysł z głowy, mówiąc że jest chłopczykiem, a chłopczyki nie lubią kwiatów. Kiedy się o tym dowiedziałam, próbowałam wszelkich sił, aby zmienić jego światopogląd, lecz poniosłam porażkę.

Od pewnego czasu mocniej podkreślam, że podział kobiece/męskie jest ograniczający i doprowadza tylko do dyskryminacji i przemocy. Coraz głośniej mówi się o depilacji ciała przez kobiety, a ściślej – jej braku. Babki zaczynają robić to co chcą, a nie to co wymaga społeczeństwo. Każdą z aktywistek pokazujących, że bycie sobą w środku i na zewnątrz jest możliwe, darzę ogromnym szacunkiem, bo jest to niebywale trudne. Stale dowiadują się, że śmierdzą, są nieestetyczne, nie dbają o higienę albo przypominają owłosione małpy. Dlaczego nikt nie ocenia w ten sam sposób kobietę, która posiada długie paznokcie, przecież zbiera się pod nimi kurz i brud? Dlaczego nikt nie ma pretensji do męskiego owłosienia, czy ono się czymś różni od żeńskiego? Niczym, po prostu ktoś sobie kiedyś wymyślił, że kobiety mają wyglądać tak, a mężczyźni tak. Różowy i niebieski, koniec kropka.

Parę tygodni temu rozmawiając o kobiecości z moim chłopakiem, powiedziałam, że kobietą się jest, a nie wygląda. Jednogłośnie zdecydowaliśmy, że powinnam to tutaj powtórzyć. Bez względu na kolor i długość włosów, rozmiar spodni czy kształt paznokci, kobieta jest kobietą. Wygląd nie definiuje człowieka, nie odbiera, ani nie dodaje nam wartości. . Czy posiadając włosy na nogach jestem gorszą kobietą niż tą którą byłam 5 dni wcześniej, kiedy się depilowałam? Nie, nadal jestem tą samą dziewczyną, która uwielbia ludzi, pomaga innym i nie zabija pszczół. Moja macica nie znika, gdy wyczuje, że moje ciało zdobi więcej włosów, niż dopuszcza zapis ustawy o kobiecości. Miesiączka nie wysyła mi maila z pożegnaniem wrócę, jak znowu będziesz kobietą. Niestety nie, ale byłoby spoko.

Niezmiernie denerwuje mnie zwrot kobiece kształty używanego w kontekście np. dużych piersi, płaskiego brzucha czy okrągłego tyłka. Jeżeli moje wymiary są nieco inne niż te odpowiadające kobiecym kształtom to moje kształty są.. męskie? Najwyższa pora zrozumieć, że świat nie składa się tylko z kolorów różowego i niebieskiego. Ile ludzi, tyle różności, czyż niecudownie byłoby przestać oceniać siebie nawzajem? Przyznam szczerze, że swego czasu miałam ograniczony światopogląd i krytykowałam umięśnione ciało koleżanki. Dziewczyna do tej pory odwala kawał dobrej roboty, odnosi sukcesy nie tylko na płaszczyźnie sportowej, ale przede wszystkim jest dobrą i czułą osobą. Teraz patrzę na nią z wielkim podziwem,bo sama unikam sportu, jak ognia. Z podziwem patrzę również na kobiety, które nie wstydzą się pokazywać ciał zdobionych przez rozstępy i cellulit. Wrzecionowate pasma występujące na skórze są tak samo naturalne, jak np. pieprzyki. Nikt nie nazywa pieprzyków niedoskonałościami i chciałabym, żeby zaczęto traktować rozstępy w ten sam sposób. Ciało to nasz dom, a wszystko co nazywane jest defektem to ślad użytkowania, czasami nawet pamiątka po wspaniałym przeżyciu, jakim jest np. poród.

(PS nie każda kobieta chce urodzić dziecko i ma do tego prawo. Niezależnie od nacisków ze strony rodziny, ginekologa czy sąsiadów (których zdanie w małych miasteczkach jest hiper istotne). Posiadanie macicy nie zobowiązuje do korzystania z niej – w przeciwieństwie do mózgu 😉 )

W piątek na instagramowym profilu Dziewuchy Dziewuchom pojawił się bardzo wymowny obrazek:

instagram: /@dziewuchydziewuchom

Gdyby wygląd mnie definiował jednego dnia byłabym świętoszką, a drugiego flirciarą. Miesiąc temu na spacer z przyjaciółką ubrałam bluzkę wykonaną z czarnej siateczki, przez którą prześwitywał stanik. O ile mi się to bardzo podobało, o tyle starszemu małżeństwu niekoniecznie, więc padły w moim kierunku niezbyt miłe komentarze. Gdybym ubrała to co zazwyczaj, czyli koszulę i marynarkę na pewno oceniliby mnie inaczej, przychylniej. Swoją drogą wyżej przedstawiona grafika świetnie oddaje to, o czym pisałam w maju*.

Kiedy dowiedziałam się, że mojemu bratu nie pozwolono wybrać torebki w kwiaty, zrozumiałam, że chłopcy też nie mają lekko. Nie powinni płakać i muszą być silni, bo – (uwaga teraz mój ulubieniec) – prawdziwi mężczyźni muszą bronić kraj, kiedy nastanie wojna. Nie dawno cała Polska miała okazje widzieć ich w akcji, kiedy to w Białymstoku dali pokaz swoich umiejętności walki o wartości. Chapeau bas, myślę, że żaden kraj nie odważy się zaatakować państwa, w którym o wyżej przedstawione przymioty walczy się w taki sposób! Tak poważnie to facet o różowych włosach, o gładkich nogach czy malujący się – to wciąż mężczyzna. Nawet ośmielę się rzec, że jest odważniejszy niż niejeden gotowy do walki o kraj niepłaczący facet, bo ma odwagę być sobą. Ma odwagę wyjść poza schemat i korzystać z wolności – super sprawa.

Pewnego dnia w pracy obsługiwałam klienta o bardzo długich paznokciach. Kiedy odjechał, kolega powiedział mi, że jest tolerancyjny, ale długie paznokcie są kobiece. Najpierw poprosiłam go, żeby wybrał między jestem tolerancyjny a ale, następnie rzekłam, że nie obchodzi mnie, jakie inny człowiek ma paznokcie, dopóki nie wyrządza nimi krzywdy sobie i innym. Chciałabym, żeby obchodzenie się cudzym wyglądem -ba!- życiem, ograniczało się właśnie do tych dwóch czynników. Szczególną uwagę należy zwrócić na masę ciała: każda waga jest w porządku tak długo, jak długo nasze zdrowie i życie nie jest z jej powodu zagrożone. Warto o tym pamiętać.

Na podsumowanie chcę powiedzieć, że człowiekiem się jest, a nie wygląda – niezależnie od tego czy w oczach innych jesteś włochatą małpą, odmiennym gatunkiem czy babą z wąsami. To wszystko o czym napisałam sprowadza się do jednego słowa-klucz – wolność. Masz niekwestionowane prawo do życia wedle własnych zasad i upodobań i nie pozwól, żeby ktoś ci je ograniczał.

-Ogłaszam wszem i wobec, że wyglądanie, jak duch może mi zarzucić tylko Ebenezer Scrooge!

*link do wpisu z maja: http://niskipoziombaterii.pl/index.php/2019/05/02/cos-tu-zdecydowanie-nie-gra-czyli-o-kulturze-gwaltu/

About the author

Zuzanna Huber

Nazywam się Zuzia i jestem osiemnastoletnią licealistką mieszkającą w małym mieście niedaleko Katowic. Na co dzień biegnę na autobus i życzę innym miłego dnia. Lubię zachody słońca nad morzem, kolorowe marynarki, sztukę i długie rozmowy w kawiarniach. Poza tym dużo gadam, trochę czytam, a czasami nawet coś napiszę - o tutaj.

View all posts

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *