myślę, czuję, decyduję

Dostąpił mnie niewyobrażalny zaszczyt pisać maturę 2020. W zeszłym roku maturę przysłonił ogromny znak zapytania, spowodowany strajkiem nauczycieli. Cieszyłam się, że nie jestem jeszcze maturzystką, stres związany z niepewnością o egzamin, o którym nauczyciele od trzech lat ciągle gadają, musiał być ogromny. Nawet przez sekundę nie przeszło mi przez myśl, że strajk ZNP czy choćby pożar Notre Dame to dopiero trailer tego, co wydarzy się w 2020. Bądź nie wydarzy, jak np. egzamin dojrzałości we Francji. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego MEN zdecydowało przenieść maturę na “może w połowie czerwca”. Mogli zorganizować ją korespondencyjnie, bo przecież między egzaminami, w niedzielę 10 maja odbywają się wybory. Gdyby pracownicy Poczty Polskiej przeszli się trochę więcej do skrzynek pocztowych, to nic by się takiego nie stało. Ewentualnie MEN mógłby rozpocząć współpracę ze Starbucksem – znana, polska Influencerka doniosła jakiś czas temu, że w tej sieci kawiarń “nie ma opcji zarażenia się”. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego matura została przeniesiona albo dlaczego nadal nikt nie wpadł na pomysł rozstawienia szpitali polowych w kawiarniach. Nie rozumiem.

Żarty żartami, ale wydarzenia, które w ostatnim czasie mają miejsce, przechodzą moje najśmielsze oczekiwania. Przez kilka miesięcy nie było ani widu, ani słychu mojej blogowej działalności, a teraz nie mam zielonego pojęcia, o czym najpierw napisać. Kuriozalne wybory prezydenckie, które wzbudzają we mnie wiele negatywnych, trudnych do opisania emocji, tak że na ten moment mogę tylko powiedzieć wow, tego jeszcze nie grali. Ponadto w czasie, w którym piszę ten wpis rozgrywa się potyczka o seksizm między raperem a feministką, na miarę pandemii w XXI w, czyli za pośrednictwem IG Stories. Nawiasem mówiąc zamknięcie w domach sprawia, że raperzy są nad wyraz pretensjonalni; raz śmieszna sprzeczka rapera z aktorem, a raz całkowicie nieśmieszna wymiana zdań między muzykiem, a ładną(!) dziewczyną, która powiedziała mokra(!) w wannie(!), że nienawidzi jego muzyki. Lecz do tego tematu wrócę innym razem, bo oprócz wyborów i seksizmu jest coś jeszcze – projekt zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Zabrawszy już głos w tej sprawie w poście na Instagramie, miałam nie poruszać tego tematu na blogu. Przed podjęciem decyzji zapytałam mojego chłopaka o radę, który stwierdził, że o o tym nie wolno przestać mówić.

Pomysł zmiany ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (>USTAWA<) bulwersuje tysiące Polek i Polaków od 2016., kiedy to odbył się Czarny Poniedziałek liczący ponad 200 tys. protestujących. Projekt Kai Godek “Zatrzymaj aborcję” (>LINK<), który 16 kwietnia trafił do prac komisji sejmowych, zakłada zakaz przerwania ciąży w przypadku gdy:

1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,

2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,

3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Absurdalny pomysł, naruszający prawa reprodukcyjne, które obejmują prawo do bezpiecznej i legalnej aborcji, prawo do planowania rodziny, ochronę przed wymuszoną sterylizacją i antykoncepcją, prawo do usług zdrowia reprodukcyjnego dobrej jakości, prawo do edukacji i podejmowania swobodnych, świadomych decyzji o reprodukcji.* Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zostaję zapłodniona przez gwałciciela, lecz nie mogę podjąć decyzji, czy urodzę jego dziecko, bo parę osób zasiadających na wysokich krzesełkach przy ul. Wiejskiej, podjęli tę decyzję za mnie. Nie mam zielonego pojęcia, w jakim stanie psychicznym byłabym po przeżyciu przemocy seksualnej, dlatego tak istotne jest prawo wyboru. Myślę, czuję, decyduję! Czy działacze pro-life i politycy odbierając mi prawa, jednocześnie zapewnią mi opiekę medyczną u najlepszych specjalistów z zakresu medycyny, ze szczególnym naciskiem na psychoterapię? Nie? Wobec tego, dlaczego tak trudno zrozumieć, że chcę sama o sobie decydować. Szczerze mówiąc, nie rozumiem na jakiej podstawie, po dwóch wielkich protestach (2016, 2018) znowu wróciła ta ortodoksyjna wizja Polski, w której kobieta zmuszana jest donosić ciąże ze świadomością, że umrze po porodzie. Zmuszona jest patrzeć na śmierć noworodka spowodowaną ciężkimi defektami organizmu. Na domiar złego ograniczone zostaną inwazyjne badania prenatalne, niejednokrotnie ratujące zdrowie i życie płodu oraz przeprowadzające diagnostykę schorzeń, takich jak mukowiscydoza.

Projekt zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej jest cholernie niebezpieczny. Na początku musimy uświadomić sobie, że jeśli czegoś nie widzimy, nie oznacza to, że tego nie ma. Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny szacuje, że aborcji dokonuje od 100 tys. do 150 tys. kobiet rocznie. Część z nich szuka pomocy w klinikach w krajach sąsiadujących, gdzie aborcja na życzenie jest legalna, np. w Czechach. Dziesiątki tysięcy kobiet korzysta z usług Podziemia Aborcyjnego. Niekiedy są to gabinety ginekologiczne “po godzinach”; zabieg kosztuje kilka tysięcy, ale jest bezpieczny dla zdrowia i życia pacjentek. Niestety mnóstwo nielegalnych aborcji dokonywanych jest za parę groszy w niesterylnych warunkach przez aborterów z umiejętnościami niemającymi wiele wspólnego z medycyną. Należy powiedzieć wprost, że całkowity zakaz aborcji i kryminalizacja edukacji seksualnej (>WPIS<) spowodują wzrost nielegalnych aborcji w Polsce, a co za tym idzie, zwiększy się ilość zgonów i uszczerbków na zdrowiu, spowodowanych źle wykonywanymi zabiegami usunięcia płodu. Marzeniem rządu jest doprowadzić do tego, aby Polska nie tylko była Ciemnogrodem Europy, ale co gorsza Wehikułem Czasu. Dla porównania wstawiam mapę, obrazującą prawo aborcyjne w Europie.

Nie ma znaczenia, jak bardzo politycy i działacze pro-life będą próbowali wprowadzić w życie proces de-rozwoju Polski – świat wokół będzie parł do przodu, a rzesza Polek i Polaków z pewnością nie podporządkuje się projektom teleportujących Polskę do średniowiecza. Najwyższa pora spojrzeć prawdzie w oczy: żaden zakaz nie zatrzyma aborcji. Zarówno politycy, jak i działacze pro-life powinni dążyć do zapewnienia Polkom dostępu do bezpiecznej, legalnej aborcji, niżeli narażać je na śmierć i okaleczenia spowodowane próbą dokonania aborcji na własną rękę. Również warto przypomnieć, że zmiana ustawy antyaborcyjnej to złamanie zakazu tortur oraz nieludzkiego lub poniżającego traktowania, co z pewnością zwiększy ilość samobójstw np. u ofiar przemocy seksualnej. Zastanawiałam się czy rządzący po prostu nienawidzą kobiet, moje wątpliwości rozwiał poseł z ramienia Konfederacji – Grzegorz Braun. W trakcie pierwszego czytania projektu Godek 15 kwietnia 2020 zwrócił się on do posłanek Lewicy:


Kiedy was tak słucham, to jestem tylko człowiekiem i nachodzi mnie ochota, żeby jakoś tak zrobić, żebyście zniknęły

Zadziwia mnie postawa wielu mężczyzn (nie tylko tych zasiadających w Sejmie RP), odnoszą wrażenie kompletnie nie zaznajomionych z podstawami biologii człowieka. Kobieta nie jest wiatropylnym kwiatkiem, nie jesteśmy tak zdolne, jak pewien raper, żeby posiadać umiejętność samozapłodnienia. Aczkolwiek to kobiety są morderczyniami, to kobiety nie biorą odpowiedzialności za swoje decyzje dokonując aborcji, to kobiety nie potrafią się zabezpieczyć, przez co zachodzą w niechciane ciąże. Swoją drogą należy zakazać edukacji o menstruacji, bo to obrzydliwe i wynaturzające. Prostytutki są brudnymi dziwkami dającymi dupę na prawo i lewo – nigdy nie jest powiedziane komu. Zgaduję, że innym brudnym kobietom. Kobiety ubierając się wyzywająco, proszą o szybki seks w ciemnej uliczce. Kobiety ubierające się, jak zakonnice nie mogą się dziwić, że mężowie je zdradzają. Zamiast tego mogłyby w końcu o siebie zadbać. Kobieta. Żona. Dziura. Zmywara. Kura domowa. Dupa. Matka. Suka. Dziwka.

#STOPPIEKŁAKOBIET

Najwyższa pora wspomnieć o groteskowych okolicznościach towarzyszącym powrocie projektu zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Śmiertelny wirus pozamykał Polki i Polaków w domu, zgromadzenia zredukowano do 2 osób – rządzący wyjmują z zamrażalki haniebny projekt godzący w wolność, zdrowie i bezpieczeństwo Polek. Obrzydliwe posunięcie, na ich nieszczęście kwarantanna nie stanowiła żadnego problemu, żeby Polki i Polacy zawalczyli o swoje prawa. Instagram zalała fala zdjęć symbolizujących Strajk Kobiet, konta @DziewuchyDziewuchom oraz @Strajk_Kobiet dokładnie instruowały, jak zaprotestować w domu. W Warszawie na rondzie Dmowskiego odbył się Samochodowy Strajk Kobiet. Chcę powiedzieć, że jestem dumna z każdej Polki i każdego Polaka, którzy zaprotestowali przeciwko Piekłu Kobiet. Nie przestawajcie walczyć. Bo mamy prawo do bezpiecznej aborcji. Bo to jest ważne. Bo jesteśmy wolni. Bo nikt nie ma prawa o nas decydować. Bo czujemy. Bo myślimy.

źródło: TVN24

źródło: TVN24

*: https://federa.org.pl/prawa-reprodukcyjne/

About the author

Zuzanna Huber

Nazywam się Zuzia i jestem osiemnastoletnią licealistką mieszkającą w małym mieście niedaleko Katowic. Na co dzień biegnę na autobus i życzę innym miłego dnia. Lubię zachody słońca nad morzem, kolorowe marynarki, sztukę i długie rozmowy w kawiarniach. Poza tym dużo gadam, trochę czytam, a czasami nawet coś napiszę - o tutaj.

View all posts

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *