kobiety się nie szanują, a chłopaki nie płaczą

Pragnę podzielić się z tobą moimi spostrzeżeniami, które dawno temu chciałam tu poruszyć. Mianowicie bardzo mi się nie podoba, że kobiety się nie szanują; najczęściej zauważam to porzez niesmaczne publikacje na wszelakich portalach społecznościowych: Instagram, Snapchat itp. W ostatnim czasie rzadko wychodziłam na imprezy, ale jeśli na jakieś byłam to na moich oczach przynajmniej jedna dziewczyna okazała do siebie brak szacunku. Szczerze mówiąc, przykro się na to patrzy, zwłaszcza kiedy to moja znajoma czy przyjaciółka zachowuje się gorsząco wobec siebie. Chciałabym tym wpisem zaapelować do wszystkich dziewczyn, w szczególności do moich rówieśniczek, o więcej szacunku do samych siebie i zachowanie godności (albo ich resztek), ponieważ powinnyśmy dawać przykład młodszym pokoleniom. Aby wszystkie kobiety zrozumiały mój przekaz, a także miały świadomość, jakie zachowania zaliczają się do braku szacunku do samych siebie, postanowiłam wypisać przykłady, z którymi najczęściej się spotykam:

  • nie wykonywanie samobadania piersi pod kątem nowotworu, na którego rocznie choruje 16 tysięcy Polek,
  • zapominanie o okresowym kontrolnym badaniu ginekologicznym,
  • tkwienie w toksycznych związkach,
  • bagatelizowanie objawów zaburzeń psychicznych czy chorób, poprzez odraczanie wizyty u specjalisty w danym zakresie medycyny,
  • postawienie zadowalania innych nad samorealizacją czy spełnianiem marzeń
  • last but not least słuchanie opinii ludzi, którzy z hasłem “dziewczyno szanuj się” na ustach kompletnie nie szanują innych.

Mam nadzieję, że tym ironicznym wstępem nie zraziłam nikogo do lektury. Prawdą jest, że w ostatnim czasie napływało do mnie mnóstwo postów czy komentarzy w sieci odnośnie szacunku kobiet do nich samych, które mówiąc krótko i prostolinijnie, są po prostu głupie. Im jestem starsza, tym więcej, jako od kobiety się ode mnie wymaga, dlatego natężenie dopływających do mnie bodźców ze strony społeczeństwa o szacunku jest coraz większe. I coraz bardziej mi się to nie podoba, a ściślej rzecz ujmując – zaczyna mnie to męczyć. Zazwyczaj brak poszanowania własnej osoby przez kobietę odnosi się do jej życia seksualnego. Pisząc ten wpis wygooglowałam hasło “kobiety się nie szanują” . W jednej z pierwszych pozycji widniał list od kobiety do kobiet, którego tematem przewodnim było to, że kiedyś kobiety uprawiały seksu za mało, ale teraz uprawiają go za dużo. W całym artykule najbardziej spodobał mi się komentarz dziewczyny, która pochwaliła się, że jej partner nabrał do niej szacunku, bo poczekała z seksem tak długo, ile on sobie po cichu w głowie wykalkulował, że tyle będzie w porządku, aby zacząć ją szanować.

Nie potrafimy rozmawiać o seksie, zastępujemy to słowo wyrazami dźwiękonaśladowczymi lub “to, tamto, siamto, no wiesz, bara bara“, pozwalamy na to, aby sprawa edukacji seksualnej w Polsce tkwiła od kwietnia w sejmowej zamrażalce, nie walczymy o większy dostęp do środków antykoncepcyjnych oraz o zwiększoną ilość placówek świadczących usługi lekarza-seksuologa czy psychologa-seksuologa w ramach NFZ (aktualnie tylko 11 placówek na terenie całego kraju), JEDNOCZEŚNIE chcemy za wszelką cenę kierować życiem seksualnym innych ludzi. Cały czas mówię o kobietach, gdyż bynajmniej w całym swoim życiu nie spotkałam się z przypadkiem zarzucenia mężczyźnie braku szacunku do samego siebie. Wydawałoby się, że brak objęcia mężczyzn specjalną troską ze strony społeczeństwa świadczy o zadowalająco wysokim poziomie ich samoszacunku w porównaniu do kobiet. Przykro mi, ale nic z tych rzeczy: to po prostu znane i lubiane podwójne standardy! Właśnie dziewczynom dyktuje się, kiedy, jak i z kim powinny uprawiać seks, jak powinny się ubierać i malować, używając do tego bardzo niefajnej manipulacji: tu chodzi o twój szacunek. Kobiety tkwią lata w toksycznych związkach lub omijają szerokim łukiem gabinet ginekologa, ale to jest absolutnie nieistotne. 6 tys. kobiet rocznie umiera w Polsce na nowotwory piersi, ale czy ktokolwiek pytał? Żałuję, lecz nie. Ważne jest to, jak głęboki dekolt zaprezentuje w pracy i ilu ma partnerów seksualnych. Jest to na tyle ważne, że dogląda tego szereg ludzi, często obcych, którzy tak naprawdę krzywdzą, szerząc stereotypy i prymitywne koncepty społeczne. Dbanie o zdrowie psychiczne i fizyczne to jest ten właściwy samoszacunek, o który już bez śmiechu apeluję. Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi, o czym na pewno wspomnę więcej na blogu czy Instagramie w najbliższym czasie. Pisanie tego wpisu przypadło na Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Postawienie samej siebie w roli głównej własnego życia to realny akt okazania samej sobie szacunku. Marzę, aby o budowaniu własnej wartości do siebie w sferach seksualnych zaczęły dbać wykwalifikowane do tego osoby, a nie uczeni w piśmie i kamasutrze eksperci, którzy w wolnym czasie czytają ulotki leków, czy aby na pewno pani w aptece sprzedała im aspirynę, a nie tabletki na zmianę płci.

Śmiać się czy płakać..?

Na pewno nie płakać, jeśli jesteś mężczyzną. Faceci powinni być silni, waleczni, twardzi jak skała, władczy, stanowczy, a nawet agresywni. Nacisk, jakie społeczeństwo wywiera na mężczyzn sprowadza się do toksycznej męskości, czyli spektrum zachowań mających na celu uniknięcia postrzegania przez innych za “niemęskich”. Mężczyźni żyjący w toksycznej męskości są ofiarami systemu społecznego, w którym muszą udowadniać, że są lepsi od kobiet (“beczysz, jak baba“; porównanie do kobiety wszechobecnie uznawane jest za obraźliwe), tłumią emocje w sobie czy okazują agresje wobec innych. Chcąc się dowiedzieć, jak bardzo jest to szkodliwe, wystarczy zerknąć na wskaźnik samobójstw wśród mężczyzn; jest znacznie większy niż wśród kobiet. Usiłowanie bycia samcem alfa nie pozwala mężczyznom sięgnąć po pomoc psychologiczną czy psychiatryczną, a tłumienie wszystkich “niemęskich” emocji w sobie niejednokrotnie doprowadza do depresji. Toksyczna męskość tłumaczy brawurę za kółkiem czy wysoki wskaźnik uzależnienia od alkoholu wśród mężczyzn. Społeczeństwo przyjęło negatywne okazywanie męskości, jako coś nieoderwalnego od mężczyzny, dlatego walka z tym system często spotyka się z buntem w niektórych, zwłaszcza konserwatywnych środowiskach. Chłopcom od najmłodszych lat wpaja się cechy uznawane za męskie oraz uczy się ich wystrzegania babskich zachowań: chłopaki nie płaczą! Chłopaki niech płaczą i nie zgadzają się na tą absurdalną narrację, która uczy ich tłumienia emocji i usprawiedliwia agresje. Chłopaki niech dbają o swoje zdrowie psychiczne oraz fizyczne, ubierają różowe koszule i piją piwo z sokiem. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu społecznego, będącego powodem wszelkiego zła tego świata. Patriarchat nie tylko krzywdzi kobiety nadając im podrzędną rolę w społeczeństwie, ale również jest wstrętny dla mężczyzn; więzi ich w kulturze macho, robiąc z nich najpaskudniejsze istoty na świecie. Mężczyźni częściej zdradzają niż kobiety czy częściej niż one są osadzani w więzieniach nie dlatego, że taka jest ich natura, ale dlatego, że ciągle muszą udowadniać swoją siłę i dominację. Wystarczy, że raz czy drugi zrezygnują z wieczornego wyjścia z kumplami dla maratonu filmowego z dziewczyną i dowiadują się, że są ciotami bez jaj. Niemożliwe, że oni chcą oglądać dwa dni z rzędu ckliwe filmy – po prostu boją się zbuntować dziewczynie, co odebrało mi część męskości w oczach innych. Mężczyźni, którzy obrażają feministki walczące z patriarchatem są często większymi więźniami tego systemu niż one same – najwyższa pora to dostrzec.

Podsumowując wszyscy siedzimy w systemowej pułapce, tylko każdy z nas na inny sposób, fajnie byłoby nawzajem się z niej wyciągnąć.

About the author

Zuzanna Huber

Nazywam się Zuzia, mam 19 lat i mieszkam w małym mieście niedaleko Katowic. Na co dzień biegnę na autobus i życzę innym miłego dnia. Lubię zachody słońca nad morzem, kolorowe marynarki, sztukę i długie rozmowy w kawiarniach. Poza tym dużo gadam, trochę czytam, a czasami nawet coś napiszę - o tutaj.

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *